Blog turystyczny NeoTravel

Regiony turystyczne świata, najpiękniejsze miejsca świata, ciekawe kraje, polecane zakątki

Corrida – rozrywka po latynosku

O temperamencie Latynosów nie trzeba nikomu specjalnie opowiadać. Zresztą doskonale o typowych rozrywkach świadczy niezwykle popularna korrida, której edycje można oglądać nie tylko w Hiszpanii. Nie będziemy zanudzać Was historycznymi smaczkami, datami, a powiemy jedynie, że pierwsza z walk podobno miała miejsce w XII wieku.

Samo widowisko, jak każdy z Was wie, polega na drażnieniu byka. Tym relaksacyjnym zadaniem zajmują się toreadorzy, a w kulminacyjnym momencie pikador wbija ogromnemu zwierzęciu włócznię w tłusty kark. Jak reaguje potulny byk? Oczywiście z miejsca chce się zaprzyjaźnić z każdym, kogo ma w polu widzenia. Spektakl robi kolosalne wrażenie, nawet dla ludzi siedzących grzecznie na bezpiecznych trybunach.

Matadorzy zawsze imponują stoickim spokojem

Matadorzy zawsze imponują stoickim spokojem

Nam udało się obejrzeć zawody corridy w meksykańskiej Meridzie, gdzie na owalnej arenie trzech toreadorów stanęło naprzeciw sześciu wielkich, wściekłych maszyn do zabijania. Całość była traktowana przez miejscowych jak ceremonia, poprzedzona występem tanecznym. Toreadorzy występowali w pozłacanych, odświętnych kostiumach, ale istotny był tak naprawdę całkowicie inny fakt. Wszyscy tam zebrani głośno okrzykiwali walczących, chcąc zobaczyć… krew byka!

Nam, jako świeżakom w temacie nie było w smak dopingować ludzi mierzących się z tymi przepakowanymi pseudo – zwierzakami. Jednak kiedy doszło do starć, nikt nawet już nie myślał o kibicowaniu bykom. Najmłodsi toreadorzy byli blisko przegranej, która wyglądałaby na pewno bardzo… efektownie

Po jakimś czasie zaczynało do mnie docierać, że corrida to tak naprawdę sport. To nie jest przedstawienie, czy jakaś plastikowa forma rozrywki z rodzaju amerykańskiego wrestlingu. Tutaj czuć czystą rywalizację, narastające napięcie. Kulminacyjnym momentem było spektakularne zwycięstwo młodego matadora – Juana Carlosa, który według tradycji został poddany werdyktowi sędziów – kibiców. Krzyczeli oni w tym momencie Dos! Dos!, a więc Dwa! Dwa!. Zgłupieliśmy, a myśleliśmy, że już wiedzieliśmy wszystko o corridzie. Meksykanin na pamiątkę po zwycięstwie mógł zachować jedno, lub w przypadku bardzo ładnej wygranej, dwoje byczych uszu.

Z takim szacunkiem Corrida spotyka się w krajach latynoskich

Z takim szacunkiem Corrida spotyka się w krajach latynoskich

Nie mam wątpliwości, że jest to krwawy i kontrowersyjny rodzaj spędzania wolnego czasu, nazywany przez niektórych sportem. Pomimo, że największym minusem jest tak naprawdę znęcanie się nad zwierzętami, to jest to element latynoskiej kultury, który zna znaczna część świata. Tak samo, jak Polacy zgodnie z tradycją Bożego Narodzenia jedzą karpie, tak Latynosi walczą z bykami. Obrońcy praw zwierząt zawsze znajdą pożywkę dla swoich racji, idei, jednak całość sprawia, że nie Anglicy, nie Niemcy, ani nie Amerykanie znani są z corridy. Meksykanie, Hiszpanie, Peruwiańczcy itd. traktują rywalizację ze znacznie silniejszym bykiem niczym sport. Niczym religię.

Było blisko?

Było blisko?

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>