Rozpoczniemy nieco nietypowo, bo to mój debiut, jednak obiecuję, że nudno nie będzie. Ostatnie wpisy raczej skupiały swoją uwagę na miejscach trudno dostępnych dla zwykłych śmiertelników – Polaków. Dlaczego? Kasa, misiu, kasa. Propozycja więc bardziej przystępna, bo w Szkocji. Nie będzie o mieście, które wiele osób myli ze stolicą tego pięknego, wyspiarskiego kraju, a więc o Glasgow. Będzie o prawdziwej stolicy, o Edynburgu. Co może być interesującego na deszczowej, zimnej i ponurej wyspie, zastanawiasz się drogi czytelniku? Atmosfera i klimat, których nie uświadczysz nigdzie indziej.

Pierwsza kwestia, niesamowity średniowieczny zapach, który unosi się nad niemal każdym zakątkiem tego miasta. Zdecydowanie gwoździem programu edynburskiej wyprawy pozostaje Zamek, który jest w użyciu od ponad 1000 lat (!), a nadal utrzymuje świetną kondycję. Masywna budowla została stworzona na skarpie, co dodaje uroku, na który brakuje słów. Malowniczy widok zarówno ze szczytu Zamku, jak i z jego stóp jest niezapomniany. Nie ma co ukrywać, że 120 metrów n.p.m. robi swoje, przy czym gmach umiejscowiony jest w centrum miasta.

Zamek






